poniedziałek, 27 lipca 2015

rozmarzyłem się - za Paryżanką!


smukła kibić - gładkie nogi..

uśmiech słodki i ząb zdrowy..

dwoje oczu, tak brązowych,

że oszaleć można do nich..

 
 

włos brunetki i zadbany..

nos perkaty, nie oszukany..

uszy kłute, dla zasady..

usta piękne, dla odmiany..

 

biust i talia, ręce, dłonie..

harda dusza, czułe serce

- szalone..


wczesna miłość, wolne żarty..

ale ze mnie samiec uparty..

tyle lat za tobą gonię.. wierszem wspieram

i rozgrzewam piórem obie dłonie..
 


 w tobie sukces i porażka..

tyś kobieta jest z obrazka..

tyś miłością mej przeszłości..

znów wróciły wspomnień omamy zawiłości..

 

a, pamiętasz jak to było

co za licho we mnie wtedy wstąpiło..

że pół miasta, ja za tobą - gnałem

pekaesów czerwonych, drogą..


i w pasażu dałem „ciała”

tyś mnie pierwsza, pocałowała..

i od tamtej wzniosłej chwili

rok po roku, za tobą gnałem wielce..

rozum zmieszał się jak i serce..


 

ile to już lat - tak kręcę,

jak w rosyjskiej, oranż butelce..

chciałbym przestać - nie potrafię..

wciąż za Damą jakąś ganiam

by utopić sielskie dawne żale..


paryżanko, ma dziewczyno!

tyś po latach jest przyczyną,

że wciąż błądzę, szukam celu

nie znajduję chętnych pań, wielu!


znów splątałem wierszu ścieżkę

pogubiłem się troszeczkę

i o tobie znowu wzdycham

choć już „jezdem, stary piernik”!
 


paryżanko dawna - luba

tyś miłością, sensu zguba

tyś jest dla mnie, dawnym wierszem

w nich literką cię - „po” popieszczę..


rozmarzyłem się dziś, znowu

kończę ten wiersz, maszeruję do domu

i na kompa w internecie

porozsyłam – wici o Tobie, po świecie!


nie chcę wojny, lecz – miłości

pragnę bardzo wzajemności

ale nie wiem, czy ją znajdę

bo co spotkam jakąś białkę

czuję ją, jak Boy – pulardę!