niedziela, 26 lipca 2015

..nie powiem tego nikomu!


Przyszedł w nocy deszcz

Nakapało, nalało

Rano obudziłem się

Rześkim powietrzem powiało

 



Za parapetem okien

Mech zielony błyszczał

Skrzył się płonnik od kropel

- jak kryształ!

 

I byłbym szczęśliwy

Od tego dżdżu wieczornego

Lecz nad ranem słońce wyjrzało

I już na błękicie, zostało!

 

Awarię miałem w domu

Kran ciekł mi okropnie

Urobiłem dłonie, a skronie były perliste

Od kropli dziwnie owocne!

 

I kiedy wyszedłem na ganek

Spojrzałem na bezchmurne niebo

Słoneczko rumiane grzało niemiłosiernie

- ot, tak z niczego! z niczego!

 

I nie jestem zadowolony

Bo niedziela w upale

Znów chodnik skrzy się

W ulicznym pyle i miale

 

Upał nieznośny, kąśliwy

Do domu wdziera się znowu

Ach, idę do łoża w pledy

Nie wyjdę dziś z mego domu!
 
 
..nie powiem tego nikomu!