środa, 29 lipca 2015

w niemych wierszach już nie zapisywanych


 
mijają dni, mijają noce, mija rok

dziś umyka kolejny - to już tyle dat

a ty, ciągle tkwisz w mojej głowie

w moich wierszach, w sercu..

..

spotkałem ciebie na korytarzu, patrzyłem za tobą

a ty uśmiechałaś się tak zbawiennie zmysłowo

widziałem, jak wyciągałaś niewidzialnie

niewinnie delikatne ręce.. z ufnym sercem!

..

tyle dni, już minęło od ostatniego dnia, razem

i słów, w znaczeniu – „między nami, brak zdarzeń”


milczysz nawet, gdy widzisz mnie - jak idę

a, ja czuję jak mój świat zawalił się

w mej życiowo nierównej, drodze..


tyle dni już minęło, tyle wschodów, tyle zachodów

tyle szeptu pełnego niepokoju, pełnego zastoju..


piszę ten wiersz dla ciebie

sącząc muzykę refleksyjnego spokoju z filiżanki

w zimnym pokoju z oknem bez firanki..


każdą myśl posyłam w stronę twego lica

i oczu zarysowanych na ramionach blejtramu

w płótnie barwionego smagnięciem pędzla -

upstrzonego olejem i terpentyną

drżąc o każdy szczegół, bo czułem ciebie w znaczeniu

że jesteś, że będziesz, że będziemy!


codziennie uplastyczniam ciebie

w niemych wierszach, już nie zapisywanych

szukam w kartach żółtych dat, emblematu - @rp!


brakowało mi ciebie, kiedyś

choć na co dzień w podzięce i za twoją zgodą

mogę adorować ciebie, w tym błękitnym blogu

ale tego nie robię, blog dryfuje. Pa! Pa! Zapomniałem cię..
 

 

poniedziałek, 27 lipca 2015

rozmarzyłem się - za Paryżanką!


smukła kibić - gładkie nogi..

uśmiech słodki i ząb zdrowy..

dwoje oczu, tak brązowych,

że oszaleć można do nich..

 
 

włos brunetki i zadbany..

nos perkaty, nie oszukany..

uszy kłute, dla zasady..

usta piękne, dla odmiany..

 

biust i talia, ręce, dłonie..

harda dusza, czułe serce

- szalone..


wczesna miłość, wolne żarty..

ale ze mnie samiec uparty..

tyle lat za tobą gonię.. wierszem wspieram

i rozgrzewam piórem obie dłonie..
 


 w tobie sukces i porażka..

tyś kobieta jest z obrazka..

tyś miłością mej przeszłości..

znów wróciły wspomnień omamy zawiłości..

 

a, pamiętasz jak to było

co za licho we mnie wtedy wstąpiło..

że pół miasta, ja za tobą - gnałem

pekaesów czerwonych, drogą..


i w pasażu dałem „ciała”

tyś mnie pierwsza, pocałowała..

i od tamtej wzniosłej chwili

rok po roku, za tobą gnałem wielce..

rozum zmieszał się jak i serce..


 

ile to już lat - tak kręcę,

jak w rosyjskiej, oranż butelce..

chciałbym przestać - nie potrafię..

wciąż za Damą jakąś ganiam

by utopić sielskie dawne żale..


paryżanko, ma dziewczyno!

tyś po latach jest przyczyną,

że wciąż błądzę, szukam celu

nie znajduję chętnych pań, wielu!


znów splątałem wierszu ścieżkę

pogubiłem się troszeczkę

i o tobie znowu wzdycham

choć już „jezdem, stary piernik”!
 


paryżanko dawna - luba

tyś miłością, sensu zguba

tyś jest dla mnie, dawnym wierszem

w nich literką cię - „po” popieszczę..


rozmarzyłem się dziś, znowu

kończę ten wiersz, maszeruję do domu

i na kompa w internecie

porozsyłam – wici o Tobie, po świecie!


nie chcę wojny, lecz – miłości

pragnę bardzo wzajemności

ale nie wiem, czy ją znajdę

bo co spotkam jakąś białkę

czuję ją, jak Boy – pulardę!
 
 

niedziela, 26 lipca 2015

gdyby o nas napisać książkę byłaby bestsellerem





 

 
w twoich oczach jest tyle dobra
tyle dobrych intencji i inicjatyw dla mnie
 
w twoich oczach jest piękno naszej przyjażni
co łączy tyle myśli wyrażanych głośno i bez obawy
 
w moich dawnych marzeniach prosiłem los
o kogoś takiego jak - ty
- i otrzymałem !
 
w twoich oczach jest nasz żar i czar miłości
 
oraz pasaż i aspen
 
 
gdyby o nas napisać książkę byłaby bestsellerem
a film ? kasowy bardziej, niż myślimy oboje
 
- dlatego uwierz we mnie i w moje starania
nikt nie jest doskonały!
nawet ty
 
 

 
 

 ps. 

 

podsumowanie spotkania dla mojej

największej miłości z przeszłości

której nigdy w tym blogu

nie wymieniłem, nie opisałem

nikomu głośno nie powiedziałem


przez zjawiskowość tamtej miłości

z kobietą, którą nadal mam w sercu

- cierpię, a szukając nowej

- cierpię podwójnie i w nieskończoność

...

- takie uczucia są nieprzemijające

zdaję sobie sprawę z tego

że nie powtórzę tamtych chwil

 „czaru miłości róży” 


kiedy spotkałem na skrzyżowaniu dróg „...”

- ona sprawiła, że uleczone zostały rany mego serca

- ofiarowała mi – przyjażń, trudną lecz słodką

wytrwałem, mimo samczych zapędów

...

to kolejna kobieta, której nie potrafię zapomnieć

nasze rozstanie w imię przyjażni, mniej boli

bo ona wciąż chce ze mną rozmawiać

mimo, że dzielą nas setki kilometrów

...

"endorfina" nauczyła mnie innych wartości

przypomniała mi młodość, bo ona sama młodością kipi

porwała mnie w dawno zapomnianą "wenę" malarską

odżyłem dla zapachu olei, by adorować ją pędzlem

...

w niej spostrzegłem moją tragiczną stronę uczuć

poczułem smak jak z różą, to było zbyt niebezpieczne dla nas

i wybacz mi endorfino, że zerwałem "nić" co nas złączyła

nadal jesteś w mym każdym kolejnym nienapisanym wierszu

 
  

..nie powiem tego nikomu!


Przyszedł w nocy deszcz

Nakapało, nalało

Rano obudziłem się

Rześkim powietrzem powiało

 



Za parapetem okien

Mech zielony błyszczał

Skrzył się płonnik od kropel

- jak kryształ!

 

I byłbym szczęśliwy

Od tego dżdżu wieczornego

Lecz nad ranem słońce wyjrzało

I już na błękicie, zostało!

 

Awarię miałem w domu

Kran ciekł mi okropnie

Urobiłem dłonie, a skronie były perliste

Od kropli dziwnie owocne!

 

I kiedy wyszedłem na ganek

Spojrzałem na bezchmurne niebo

Słoneczko rumiane grzało niemiłosiernie

- ot, tak z niczego! z niczego!

 

I nie jestem zadowolony

Bo niedziela w upale

Znów chodnik skrzy się

W ulicznym pyle i miale

 

Upał nieznośny, kąśliwy

Do domu wdziera się znowu

Ach, idę do łoża w pledy

Nie wyjdę dziś z mego domu!
 
 
..nie powiem tego nikomu!